piątek, 25 marca 2016

Czy pamiętasz swoje pierwsze muzyczne doświadczenie?

Z tego co pamiętam, pierwszą piosenkę napisałam w wieku 6 lub 7 lat. Była to kolęda inspirowana szopką ulepioną z plasteliny przez mojego brata! Śpiewałam ją w moim kościele w Boże Narodzenie.

Kiedy po raz pierwszy zajęłaś się muzyką?

W tamtych czasach pisałam już piosenki i śpiewałam – muzyka była zawsze częścią mojego życia. Komponuję muzykę chyba od zawsze i robię to do dziś.

Czy w twojej rodzinie jest więcej osób uzdolnionych muzycznie?

Nie, raczej nie. Kiedy miałam 8 lat, mój wujek kupił mi gitarę dla dzieci, ale nigdy na niej nie grałam.

Czy pamiętasz pierwszą kupioną płytę CD?

To był album Destiny's Child, świetna grupa.

Czy grasz na jakimś instrumencie?

Gdy miałam 16 lat, zaczęłam grać na gitarze. Gram też na pianinie, a gdy byłam młodsza, grałam na skrzypcach, ale nie dawało mi to wiele radości. Jestem samoukiem.

Jakie są twoje muzyczne inspiracje i kogo szczególnie podziwiasz?

Jestem wielką fanką Boba Dylana. Moja ulubiona piosenka to „Don’t Think Twice, It’s All Right” Dylana, a także „Alison” Elvisa Costello. Podziwiam Adele, bo ma własny muzyczny styl. Robi wszystko po swojemu i pisze o rzeczach, które ją pasjonują. Świetnie jej to wychodzi.

Co pamiętasz ze swoich pierwszych muzycznych występów?

Po obiedzie włączaliśmy razem z moim bratem muzykę, przy której śpiewaliśmy, tańczyliśmy i dawaliśmy rodzicom małe przedstawienia. Na szczęście nie ma z tego żadnych taśm wideo!

Czy denerwowałaś się, śpiewając z Nickiem Jonasem w programie JONAS?

Tak, denerwowałam się, ale myślę, że wyszło nieźle. Nick był naprawdę wspaniały w studio i bardzo pomagał mi podczas pracy nad piosenką.

Co jest na liście piosenek w twoim iPodzie?

Lubię Broken Bells, ich piosenka „Vaporize” jest jedną z moich ulubionych. Również utwór „Valerie” w wersji Amy Winehouse jest niesamowity. Lubię także Lilly Allen, szczególnie utwór „Smile” – to prawdziwa klasyka, a jej przeróbka piosenki „Oh My God”, którą nagrała z Markiem Ronsonem jest świetna. Do tego dorzuciłabym grupę Florence and the Machine – moim faworytem z jej repertuaru jest utwór „Ghosts”.

Wymieniłaś wielu brytyjskich wykonawców. Czy to znaczy, że jesteś fanką sceny brytyjskiej?

Wiem, to prawda, jestem absolutną fanką muzyki brytyjskiej. Chciałabym kiedyś zagrać w Wielkiej Brytanii. To byłoby dla mnie wielka przyjemność.

Z którym artystą lub zespołem chciałabyś wystąpić w duecie i dlaczego?

Poza występami z przyjaciółmi – co jest zawsze miłe – chciałabym wystąpić z Maroon 5. Są niesamowici.

Jakie są twoje muzyczne plany na przyszłość?

Staram się robić krok za krokiem. Jestem podekscytowana perspektywą zagrania trasy koncertowej i mam nadzieję podzielić się moją muzyką z większą liczbą ludzi, a potem nagrać nowy album. Zamierzam eksperymentować z różnymi brzmieniami i stylami.

Zobacz Bridgit w serialu Powodzenia Charlie w Disney Channel.

Cześć, Ross! Czy zawsze chciałeś być aktorem?

Na początku chciałem być gwiazdą rocka! Kiedy byłem jeszcze bardzo mały, często dawałem czadu w naszej piwnicy, słuchając Bruce'a Springsteena. Uwielbiałem to. Wydaje mi się, że wtedy chciałem być przede wszystkim gwiazdą rocka, dopiero później zająłem się na aktorstwem i dostałem swoją szansę. 

Jak dostałeś jedną z głównych ról w serialu Disney Channel Austin i Ally?

Po prostu poszedłem na przesłuchania, to wszystko. Z tych milionów chętnych, którzy starali się o rolę Austina, wybrali właśnie mnie. I wiesz co? Byłem wtedy najszczęśliwszy na świecie!

Teraz jesteś gwiazdą nowego filmu Disney Channel Teen Beach Movie. Czy możesz nam powiedzieć o tym filmie coś więcej?

Teen Beach Movie to bardzo zabawny film pełny śmiesznych scen, muzyki i tańca. Opowiada o chłopaku i dziewczynie, którzy zostali przeniesieni do musicalu retro o motocyklistach i surferach. Oboje muszą znaleźć powrotną drogę do ich prawdziwego świata!

Co pomyślałeś, gdy usłyszałeś o tym filmie po raz pierwszy? 

Pomyślałem sobie, że zapowiada się bardzo ciekawie. Pomysł, by uwięzić głównych bohaterów w filmie retro jest bardzo zabawny, ponieważ całość zamienia się w film w filmie. Według mnie to odlotowy pomysł!

Czy dobrze bawiłeś się podczas kręcenia filmu?

To było niesamowite doświadczenie. Film nagrywaliśmy w Puerto Rico, i już sam tytuł Teen Beach Movie sugeruje, że musieliśmy spędzać dużo czasu na plaży. A ponieważ plaża to jedno z moich ulubionych miejsc, więc byłem niezwykle szczęśliwy.

Co czułeś, gdy po raz pierwszy wszedłeś na plan Teen Beach Movie?

Pierwszą scenę nagrywałem na plaży, co było dla mnie wielką frajdą. Dwoje głównych bohaterów – Mac i Brady – wykonywali piosenkę pt. „Can't Stop Singing”. Nie będę zdradzać szczegółów, powiem tylko, że to bardzo fajna scenka.

Ross, kawa na ławę… Dlaczego było tak zabawnie?

No dobrze, chodzi o to, że była to jedna z pierwszych rzeczy do zrobienia po naszym przybyciu do Puerto Rico. Poza tym to naprawdę świetny kawałek, który trzeba było nagrać za jednym razem bez żadnych cięć – warto zwrócić na niego uwagę podczas oglądania filmu.

Jaki był najlepszy moment na planie?

Trudno wybrać tylko jeden. Każdy dzień był wielką frajdą. Mieszkaliśmy nad oceanem w Puerto Rico. Czego więcej można chcieć?

Ale czy była jakaś scena, która szczególnie różniła się od innych?

Dla mnie, jako dla aktora, była taka jedna scena na początku filmu, którą nagrywało mi się lepiej niż inne. Oprócz mojej postaci, czyli Brady'ego, grała w niej Mac, czyli jego dziewczyna. Nie mogę jednak zdradzić żadnych szczegółów, poza tym, że była to chyba moja ulubiona scena, nad którą pracowełem, przepełniona prawdziwymi emocjami.

Która scena taneczna w filmie podoba Ci się najbardziej?

Najbardziej podoba mi się scena z piosenką pt. „Cruising For A Bruising”, która akurat nie była kręcona na plaży, ale dla mnie jest najfajniejsza. Przedstawia motocyklistów w ich odlotowych skórzanych kurtkach i okularach Ray-Ban. Bardzo lubię tę piosenkę, bo jest w niej dużo szalonego tańca.

Czy na próbach tanecznych przed kręceniem filmu było ciężko?

Dla mnie próby nie były ciężkie, bo tańczę przecież całe życie. Wystarczyło, że mówili „Ross, zrób to”, a ja na to „Świetnie, rozumiem, zróbmy to!”. Było w porządku.
Plaża to jedno z moich ulubionych miejsc

Co planujesz po Teen Beach Movie?

Nie mogę się już doczekać, by się tego dowiedzieć! Chętnie nakręciłbym kolejny film, ale najpierw czeka nas nagrywanie kolejnej serii odcinków serialu Austin i Ally, a do tego mam sporo pracy z moim zespołem, R5. Wydaliśmy już EP-kę, ale pracujemy nad całą płytą.

Skąd nazwa R5?

Nazwaliśmy się tak, ponieważ jest nas w zespole pięcioro i wszystkie nasze imiona są na literę R. W skład zespołu wchodzą poza mną moi bracia i siostra: Rocky, Riker i Rydel oraz nasz najlepszy kumpel Ratliff.

Jaka jest twoja rola w zespole?

W R5 jestem głównym wokalistą i gitarzystą rytmicznym. Grając razem mamy dużo zabawy!

Jak opisałbyś muzykę, którą gra R5?

To muzyka popowa, taki pop rock, ale bardzo gitarowy, przypominający rasowe zespoły rockowe. Czasem ludzie twierdzą, że jesteśmy grupą ładnych chłopców, ale to nieprawda – mamy w zespole też dziewczynę i wszyscy gramy na instrumentach. Jesteśmy jak prawdziwa grupa rockowa!

Zdradź nam tajemnicę waszego zespołu…

To proste: wszyscy jesteśmy szaleni!

Dlaczego fani mieliby słuchać waszej muzyki?

Ponieważ jest bardzo dobra! Po prostu posłuchaj i powiedz, co o niej sądzisz…

Co wolisz: śpiewanie czy aktorstwo?

To trudne pytanie! Nie potrafię wybrać. Moje preferencje rozkładają się po równo.

Kto jest dla ciebie muzycznym wzorem, ikoną?

Czerpię inspiracje od każdego. Teraz zasłuchuję się w nowej płycie Bruno Marsa. Jest naprawdę dobra! Lubię też starszych artystów, np. Rolling Stones, The Beatles, Led Zeppelin i Elvisa. Bruce Springsteen jest dla mnie źródłem wielkiej inspiracji, a John Mayer to naprawdę świetny gitarzysta.

A kto jest twoim aktorskim wzorem?

Nie mam pojęcia! Najlepsze w aktorstwie jest to, że każdy jest inny. Czerpię inspiracje od wielu różnych osób, a każda taka inspiracja ma swoje powody.

Na koniec Ross… Gdzie widzisz siebie za 10 lat?

Mam nadzieję, że będę kręcić filmy fabularne, a R5 będzie wydawać właśnie swój szósty album. Być może będę w trakcie wielkiej światowej trasy koncertowej mojego zespołu? Wierzę, że będę robił wszystko to, co robię teraz, tylko na większą skalę. Większe filmy, większe trasy koncertowe, większe sceny. Musimy jednak trochę poczekać, by się o tym przekonać!
Zobacz Rossa w filmie Teen Beach Movie oraz w serialu Austin i Ally w Disney Channel

Jak to jest być gwiazdą serialu "Dziewczyna poznaje świat"?

To niesamowite uczucie! Jestem naprawdę podekscytowana. Jak tylko pomyślę, że ludzie z innych kontynentów będą mogli oglądać mnie w telewizji, mam ochotę się uszczypnąć. Istne szaleństwo!

Co będziemy mogli zobaczyć w serialu?

"Dziewczyna poznaje świat" mówi o przyjaźni. Zobaczycie też wiele odcinków, w których moja bohaterka – Riley – wpada w najróżniejsze tarapaty. To naprawdę zabawny, ale jednocześnie niezwykle autentyczny serial. Staramy się przekazywać wartościowe historie na różne pomysłowe sposoby.

Kiedy po raz pierwszy usyszałaś o serialu?

O "Dziewczyna poznaje świat" dowiedziałam się w listopadzie 2012 roku – wtedy miałam swój pierwszy casting. Początkowy scenariusz był zupełnie inny od tego, z którego korzystamy obecnie. Fabuła uległa poważnym zmianom podczas prób!

Kiedy starałaś się o rolę w serialu, wiedziałaś, że "Dziewczyna poznaje świat" nawiązuje do komedii z lat 90. XX wieku – "Chłopiec poznaje świat"?

Nie byłam fanką serialu "Chłopiec poznaje świat", ale go znam i widziałam sporo powtórek w telewizji. Gdy znalazłam imię „Topanga” w scenariuszu, od razu się zorientowałam! Jak tylko dostałam rolę Riley, obejrzałam wszystkie odcinki, co do jednego. Są genialne.
"Dziewczyna poznaje świat" mówi dużo o przyjaźni.

Jak sądzisz, dlaczego oryginalny serial był tak popularny?

Serial B"Chłopiec poznaje świat" jest ponadczasowy. W latach 90. wywierał na odbiorców taki sam wpływ, jak teraz. Tak samo się śmiejesz, tak samo płaczesz. To naprawdę wspaniałe. Mam nadzieję, że nasz serial zostanie odebrany podobnie.

Co możesz nam powiedzieć na temat pozostałych aktorów z "Dziewczyna poznaje świat"?

Riley ma w serialu mnóstwo wspaniałych znajomych. Sabrina Carpenter gra najlepszą przyjaciółkę Riley – Mayę Hart. Jest to postać niezwykle głęboka i w serialu mamy okazję poznać jej niezwykłą historię. Jest też Farkle, którego gra Corey Fogelmanis. Fajnie się go ogląda, bo jest po prostu przezabawny.

Kogo jeszcze spotkamy w "Dziewczyna poznaje świat"?

Spotkacie Cory'ego i Topangę z oryginalnego programu "Chłopiec poznaje świat". Będą ich grali Ci sami aktorzy – Ben Savage i Danielle Fishel! Są już dorośli, więc teraz wcielą się w rolę rodziców, a ja będę ich córką.

Czy casting do "Dziewczyna poznaje świat" był trudny?

Cały proces był niezwykle czasochłonny. Łącznie byłam na około 12 spotkaniach. Prawdziwe szaleństwo! Po każdym przesłuchaniu prosili mnie o przyjście na kolejne. I tak bez końca.

Kiedy zdałaś sobie sprawę, że możesz mieć szansę na zdobycie tej roli?

Kiedy spotkałam Michaela Jacobsa, twórcę obu seriali – "Chłopiec poznaje świat" i "Dziewczyna poznaje świat". A później, gdy czytaliśmy kwestie z Benem i Danielle. Było naprawdę super.

Jak się czułaś podczas castingów? Byłaś pewna siebie?

Każdy casting to prawdziwa nerwówka, ale myślę, że sprawa była już przesądzona, gdy czytałyśmy kwestie z Sabriną Carpenter. Dogadałyśmy się w mgnieniu oka. Ludzie z Disneya kazali nam wyjść, porozmawiać przez 10 minut, a następnie wrócić i zachowywać się tak, jakbyśmy się znały od sześciu lat. Nie miałyśmy żadnego problemu. To było niesamowite.

Jak zareagowałaś, gdy się dowiedziałaś, że udało Ci się zdobyć rolę?

Szczerze mówiąc, nie bardzo to do mnie dotarło. Przede wszystkim czułam ulgę, że castingi wreszcie się skończyły. Po raz pierwszy zdałam sobie sprawę, że tworzymy nowy, wspaniały serial, gdy zaczęliśmy zdjęcia.

Podobało ci się kręcenie odcinka pilotażowego?

Było fajnie, ale też bardzo ciężko. Musieliśmy się bardzo postarać, żeby nie zepsuć oryginalnego serialu, a jednocześnie stworzyć coś, co trafi do obecnej publiczności.

Czy kręcenie serialu jest łatwiejsze, kiedy masz za sobą kilka odcinków?

Jest dużo łatwiej! Przez pierwsze kilka odcinków dopiero wdrażaliśmy się w nasze role. Około czwartego, piątego wiedzieliśmy już, na czym stoimy, i świetnie się bawiliśmy. Było świetnie.

Co sądzisz na temat mody w serialu?

Uwielbiam styl z "Dziewczyna poznaje świat". Za kostiumy odpowiadają naprawdę wspaniali ludzie. Mam sporo do powiedzenia w kwestii ubioru Riley, a Sabrina w kwestii ubioru Mayi, co jest fantastyczne. Fajnie jest móc wpłynąć na styl naszych postaci.

Jak byś opisała styl Riley?

Riley lubi tak zwany boho-chic i ragdoll. Tak przynajmniej określają jej styl ludzie od kostiumów!

Jaki jest twój ulubiony strój z serialu?

Obecnie mam dwa takie stroje. W jednym z odcinków mam na sobie spodnie z szerokimi nogawkami i szelki. Wyglądały wspaniale! Riley lubi dodawać do swoich strojów odrobinę własnego charakteru. Według niej na tym właśnie polega moda.

A drugi strój, który przypadł ci do gustu?

Drugi nosiłam w odcinku pod tytułem "Dziewczyna poznaje 1961". Musiałam się ubrać jak beatnik z 1961 roku, co bardzo mi się spodobało. Audrey Hepburn jest od zawsze moją największa idolką, więc ubrali mnie w jej strój z musicalu "Zabawna buzia". Był rewelacyjny!
Audrey Hepburn od zawsze była moją największą idolką.

Jak opisałbyś ten strój?

Miałam białe skarpetki, długie czarne spodnie i długą czarną koszulę. No i doczepianą grzywkę, dzięki której wyglądałam ja Audrey. Strój w sam raz dla mnie!

Jak twój osobisty styl ma się do stylu Riley?

Jesteśmy pod tym względem bardzo podobne. Riley znacznie wpłynęła na mój styl, ale są takie rzeczy, które ja noszę, a ona nie. Riley na przykład bardziej lubi kwieciste wzory. Ja tez je lubię, ale ogólnie wolę rzeczy bardziej nowoczesne.

Co jeszcze odróżnia cię od Riley?

Jeśli chodzi o modę, nie jestem aż tak odważna jak Riley. Nie założyłabym jasnozielonej sukienki, a Riley jak najbardziej. Ogólnie ubiera się w jaśniejsze kolory, a ja wolę ciemniejsze. To chyba największa różnica. Zobaczycie sami, jak serial trafi na antenę! Nie mogę się już doczekać...

OGLĄDAJ SERIAL "DZIEWCZYNA POZNAJE ŚWIAT" W DISNEY CHANNEL

Skończyłeś już nagrywać ostatni sezon serialu „Jessie”. Jak to jest żegnać się z popularnym programem Disney Channel?

Naprawdę smutno mi się żegnać z „Jessie”, ponieważ ten serial był bardzo ważną częścią mojego życia przez tyle lat. Dorastałem z „Jessie”. Zrobiliśmy 101 odcinków. To szaleństwo! Na planie zdjęciowym serialu „Jessie” czułem się jak w domu i nawiązałem tam mnóstwo fantastycznych przyjaźni, ale teraz patrzę w przyszłość i jest ona równie ekscytująca. Dostałem niesamowitą rolę w filmie „Następcy”. Dodatkowo pracuję nad nowym programem Disney XD pod tytułem „The Gamer’s Guide to Pretty Much Everything”. Jest na co czekać!
„Na planie zdjęciowym serialu "Jessie" czułem się jak w domu i nawiązałem tam mnóstwo fantastycznych przyjaźni”.

Film „Następcy” będzie OGROMNYM wydarzeniem! Czy jesteś gotowy na jeszcze większą rozpoznawalność i sławę?

Dla mnie sława to istne szaleństwo. Kompletnie nie jestem na nią gotowy. Nikt nie jest, ponieważ nigdy nie wiadomo, czego się spodziewać po pracy nad projektem. Zupełnie nie wiedziałem, czego mam oczekiwać po zdobyciu roli w serialu „Jessie”. Nie wiedziałem, jak bardzo zmieni to moje życie. A teraz, gdy już tego doświadczyłem wydaje mi się, że mam pewne pojęcie o tym, co się dzieje po wystąpieniu w projekcie, który odniósł sukces. Mam jednak wrażenie, że film „Następcy” będzie wydarzeniem zupełnie nowej klasy. Najwyraźniej trzeba dać się ponieść fali. Tak teraz na to patrzę. I tak zamierzam radzić sobie w życiu, jakie czeka mnie po premierze „Następców”.

Co mógłbyś nam powiedzieć na temat swojej postaci z filmu „Następcy”?

Postać, którą gram w „Następcach” to chłopak o imieniu Carlos. Jak bym go opisał? Carlos jest synem Cruelli de Mon, dobrze nam znanego czarnego charakteru z filmu „101 dalmatyńczyków”. W naszym filmie Carlos to trochę słabeusz. Boi się mnóstwa rzeczy. Dorastał na Wyspie Potępionych i zawsze jest bardzo czujny, bo w przeszłości wiele osób wykorzystało jego słabe strony. Carlos to bystry koleś i zna się na nowych technologiach, więc pomaga grupie na wiele sposobów. Jednak nie można zaprzeczyć, że jest nieco tchórzliwy.

Jak przygotowywałeś się do roli?

Do roli w filmie przygotowywałem się bardzo intensywnie. Najpierw obejrzałem film „101 dalmatyńczyków”. Przestudiowałem ten film od początku do końca. Musiałem poznać sposób myślenia Carlosa, co oznaczało, że musiałem wyobrazić sobie, jak wyglądałoby spędzenie całego dzieciństwa z taką kobietą jak Cruella de Mon. Cruella jest szalona, a to musiało się odbić na Carlosie. Dla takiego dzieciaka jak on dorastanie przy takiej matce musiało być bardzo dziwne. Wiesz co? Naprawdę podobało mi się zagłębianie się w tę postać i odkrywanie tego, co ją ukształtowało. Cały proces przygotowań był dla mnie wyjątkowy, to była naprawdę świetna zabawa.
„Do roli w filmie przygotowywałem się bardzo intensywnie. Najpierw obejrzałem film „101 dalmatyńczyków”.”

Czy musiałeś przejść przez jakieś specjalne szkolenie w związku z rolą Carlosa?

W filmie pojawiają się muzyczne numery z dużym rozmachem i z intensywną choreografią. Nie musiałem się jednak szkolić, bo umiałem tańczyć zanim zacząłem grać. To super, że mogłem odświeżyć te umiejętności. Zaczynałem od tańca, więc powrót do korzeni sprawił mi wiele przyjemności. Z kolei śpiewanie było dla mnie czymś nowym. Od zawsze umiałem śpiewać, ale nigdy nie zajmowałem się tym na serio. Szczerze mówiąc, wciąż staram się oswoić z partiami wokalnymi w mojej roli!

A teraz czujesz się bardziej tancerzem czy aktorem?

I jednym, i drugim. Jestem showmanem. Showman musi być jednocześnie tancerzem i aktorem, i właśnie ktoś taki był potrzebny przy pracy nad filmem Kenny'ego Ortegi [reżysera filmu „Następcy”]. Kenny był bardzo wymagający w stosunku do członków obsady i motywował nas, byśmy dali z siebie wszystko. Zawsze bujał w obłokach, więc trzeba było bujać razem z nim. Potrafi zachęcić do pracy.

Co było dla Ciebie największym wyzwaniem podczas pracy nad filmem „Następcy”?

Podczas pracy nad „Następcami” musiałem stawić czoło wielu wyzwaniom, ale największym z nich było to, że musieliśmy robić dwie rzeczy na raz: grać i tańczyć. Zdjęcia odbywały się w zwariowanej atmosferze, a granie i tańczenie było bardzo trudne, bo wszystko działo się tak szybko. To był bardzo pracowity okres. Cieszę się, że dałem sobie z tym radę! Gdy nagrywaliśmy piosenki, uczestniczyliśmy także w próbach tanecznych i przymiarkach garderoby – a wszystko to działo się poza kręceniem filmu. Godzenie wszystkich obowiązków nie było łatwe, ale zdecydowanie było warto, bo film wygląda rewelacyjnie.

Jaki był najzabawniejszy moment na planie?

Każdy dzień na planie „Następców” przynosił mnóstwo zabawy, ale jedna chwila była dla mnie szczególna. Nagrywaliśmy wtedy scenę pod tytułem „Family Day”. Zgodnie z fabułą czwórka łobuziaków granych przez Dove Cameron, Sofię Carson, Booboo Stewarta i mnie styka się po raz pierwszy z wieloma rzeczami. Jay [grany przez Booboo] i Carlos znajdują fontannę czekolady i całkiem im odbija na jej punkcie. Kenny Ortega kazał nam po prostu zaszaleć, więc tak zrobiliśmy. Można to zobaczyć w ostatecznej wersji filmu. To było przezabawne! Po wszystkim długo się jeszcze z tego śmialiśmy.

Jak zdobyłeś rolę Carlosa w „Następcach”?

Przesłuchanie do roli było dość dziwaczne. Kenny Ortega uparł się, żebym to właśnie ja zagrał w tym filmie. Przyszedłem na jedno przesłuchanie, po którym nikt się do mnie nie odezwał przez jakieś siedem miesięcy. Przeszedłem test na to, czy między mną a Booboo, Dove i Sofią jest „dobra chemia”, ale do obsady trafiłem ostatni. Kenny wciąż mi powtarzał: „Czekałem na ciebie siedem miesięcy!”, a ja na to „Wow, to niesamowite. Bardzo dziękuję”. Bez namysłu zgodziłem się na udział w filmie.

Dlaczego Kenny tak bardzo chciał, byś zagrał tę rolę?

Kenny mówił mi, że spodobał mu się mój występ w „Jessie”. Poza tym wiedział, że umiem tańczyć i grać, co zdecydowanie zadziałało na moją korzyść. Powiedział też, że od razu pomyślał o mnie, gdy tylko przeczytał kwestie Carlosa w scenariuszu. Usłyszeć te słowa to zaszczyt sam w sobie, ale Kenny jest typem, który doprowadza rzeczy do końca, gdy ma wizję. I miał wizję, w której to ja gram tę rolę – właśnie w taki sposób ją zdobyłem. Nie mogę uwierzyć w swoje szczęście!
Oglądaj Camerona w „Następcach” w Disney Channel

Witaj Martina! Jak się masz?

Świetnie! Bardzo, bardzo się cieszę, ponieważ wszystko idzie doskonale. Violetta odnosi wielkie sukcesy na całym świecie, a nagrywanie tego serialu to doskonała zabawa. Spełniają się moje marzenia!

Jak to jest być gwiazdą własnego programu w Disney Channel?

Wspaniale! Jestem bardzo dumna z programu i ze wszystkiego, co osiągnęliśmy. To spełnienie marzeń, ale też mnóstwo ciężkiej pracy. Mamy niesamowitą obsadę aktorską i fantastyczny zespół, bez tych ludzi nie zaszłabym tak daleko – to dzięki nim serial jest taki dobry.

Z dnia na dzień stałaś się gwiazdą w wielu krajach. Jakie to uczucie?

martina-stoessel-01To szaleństwo! Moje życie bardzo się zmieniło, odkąd zaczęłam pracować w serialu Violetta, ale jestem bardzo szczęśliwa. Mam wrażenie, że jeszcze wczoraj byłam zwyczajną nastolatką chodzącą do szkoły. Wtedy musiałam się jedynie uczyć, teraz ciąży na mnie większa odpowiedzialność.
Wydaje mi się, że muszę dawać przykład nastolatkom na całym świecie

Jaka odpowiedzialność?

Wydaje mi się, że muszę dawać przykład nastolatkom na całym świecie, a to wielka odpowiedzialność – ale staram się to robić jak najlepiej. Przede wszystkim jestem ogromnie wdzięczna, że mogę być w miejscu, o którym zawsze marzyłam. Jestem wielką szczęściarą.

Jak opisałabyś serial?

Violetta to bardzo zabawny serial, w którym znajdziecie duzo muzyki, śpiewu i tańca. Ale to nie wszystko, jest w nim również mnóstwo wątków komediowych i romantycznych! Każdy znajdzie coś dla siebie w serialu Violetta.

Czy zawsze marzyłaś o życiu w blasku fleszy?

Zawsze interesowało mnie śpiewanie, taniec i aktorstwo – a teraz wszystkie moje marzenia się spełniły. Kiedy byłam mała, śpiewałam przed lustrem i uwielbiałam się malować kosmetykami mamy. Od zawsze się do tego przygotowywałam!
Kocham moją rodzinę! Są bardzo ważną częścią mojego życia, znaczą dla mnie bardzo dużo.

Co twoja rodzina sądzi o twojej nowej sławie?

Wiesz co? Jestem bardzo wdzięczna mojej rodzinie, ponieważ zawsze wspierała moje marzenia. Miałam wsparcie w dobrych i złych chwilach. Kocham moją rodzinę! Są bardzo ważną częścią mojego życia, znaczą dla mnie bardzo dużo.

Niedawno odwiedziłaś Europę razem z obsadą z serialu Violetta. Jak udała się ta podróż?

martina-stoessel-02To była niesamowita podróż! Świetnie się bawiliśmy. Odwiedziliśmy trzy kraje: Francję, Włochy i Hiszpanię. Było wspaniale!

Co robiliście w czasie podróży?

Pierwszym krajem, który odwiedziliśmy, była Francja. To było wspaniałe przeżycie! Poznałam bardzo wielu fanów, co było niezwykle ekscytujące. Większość francuskich fanów nie mówiła po hiszpańsku, ale znali hiszpańskie piosenki z serialu. Niesamowite!

Jak traktowali cię francuscy fani?

Byłam całkowicie zaskoczona sympatią francuskich fanów. Szczerze mówiąc, byłam bardzo, bardzo rozemocjonowana, kiedy ich spotkałam. Byliśmy tam przez 3 dni i udało mi się zobaczyć prawie wszystko w Paryżu. To była wspaniała zabawa. Było fantastycznie.

Jaki kolejny kraj odwiedziliście w czasie podróży?

Z Francji pojechaliśmy do Madrytu. Tam nagrywaliśmy sceny do naszego serialu Violetta, co było doskonałą zabawą. Byłam bardzo szczęśliwa, że mogę zwiedzić Madryt. Miasto ma taki dawny charakter dzięki starym budynkom i głownemu placowi. Jest tam naprawdę pięknie.

Czy na zakończenie podróży po Europie pojechaliście do Włoch?

Końcowym etapem podróży był pobyt w Mediolanie. To piękne miasto. Nie mieliśmy zbyt wiele czasu na zwiedzanie, ale zobaczyłam centralny plac miasta, Piazza del Duomo. Jest przepiękny. Koniecznie chcę tam wrócić!

Violetta została zdubbingowana w wielu językach. Jak się z tym czujesz?

To takie nierealne! Czasem nie mogę uwierzyć, że to wszystko dzieje się naprawdę. Podczas podróży po Europie poznałam aktorkę, która dubbinguje mój głos we włoskiej wersji serialu – to było ogromnie ekscytujące. Puszczali serial i słyszałam jej głos wydobywający się z moich ust, to było bardzo zabawne.
Staram się stać twardo na ziemi

To musi być wspaniałe odnieść światowy sukces…

To wspaniałe słyszeć o sukcesie serialu na całym świecie, ale staram się stać twardo na ziemi. Zdaję sobie sprawę, że Violetta nie będzie trwać wiecznie, dlatego bardzo cenię moich prawdziwych przyjaciół i rodzinę. Wiem, że to oni będą przy mnie na zawsze.

Nagrywałaś niektóre sceny do serialu Violetta w Hiszpanii. W jakim innym miejscu na świecie chciałabyś nagrać odcinek serialu?

Bardzo trudno mi odpowiedzieć na to pytanie, ponieważ chciałabym podróżować i nagrywać w wielu krajach. Nie umiem wybrać jednego! Każde miejsce na świecie by mi odpowiadało, ponieważ bardzo lubię odwiedzać nowe miejsca i poznawać nowych ludzi. Uwielbiam to.
Oglądaj serial Violetta w Disney Channel.

Adrien (Czarny Kot)

miraculous-cat-noirAdrien, syn bogatego biznesmena, spędził dzieciństwo przed kamerami, reklamując słynną markę swojego taty. Marzy o zwyczajnym życiu, ale sława wyznacza granice jego wolności. Tylko jako Czarny Kot jest naprawdę wolny. Wszyscy uważają Adriena za idealnego chłopca, ale Marinette dostrzega w nim coś więcej.

  






Marinette (Biedronka)

miraculousLicealistka Marinette patrzy na świat przez różowe okulary. Uwielbia pomagać ludziom i rozwiązywać ich problemy. Impulsywna i energiczna, często najpierw działa, a potem myśli. Jednak ta zazwyczaj pewna siebie nastolatka zupełnie traci głowę przed Adrienem — na to Biedronka nigdy by sobie nie pozwoliła.


Marisa

Veronica Dunne

MarisaWyzwolona i towarzyska, Marisa to najlepsza przyjaciółka K.C., która świetnie orientuje się w kwestiach mody i uroczych chłopaków.











Judy

Trinitee Stokes

JudyNajmłodsza w rodzinie Cooperów, roztropna Judy jest w rzeczywistości skomplikowanym, antropomorficznym robotem udającym słodkie, 10-letnie dziecko.